Południowo-wschodnie wybrzeże to najcichsza część Mauritiusa. Hoteli jest tu niewiele, zabudowa rzadka, a między nimi ciągną się pola trzciny i filaosy. Największą zaletą praktyczną jest bliskość lotniska — z Le Chaland jedzie się tam kilkanaście minut, więc ostatni dzień nie przepada na transfer.
Tuż obok leży Blue Bay z parkiem morskim o tej samej nazwie: laguna z koralowcami na tyle płytka, że rafę ogląda się przez dno łodzi albo z maską przy samym brzegu. Z Pointe d’Esny wypływają łodzie na Île aux Aigrettes — rezerwat, w którym odtwarza się pierwotną przyrodę wyspy i żyją endemiczne żółwie oraz ptaki.
Nieco dalej na zachód wybrzeże zmienia charakter: pod Gris Gris nie ma już rafy, więc ocean uderza wprost w klify. To najbardziej surowy krajobraz Mauritiusa i zupełne przeciwieństwo spokojnych lagun północy.